środa, 20 lipca 2016

Per aspera ad astra


Rok rocznie grupa młodzieży z Jeleniej Góry wraz z ks. Józefem Stecem jedzie na spotkanie z Krzysztofem Zanussim. Po spotkaniach tych powstają notatki. Ostatnią prezentuję poniżej.

Młodzi ciekawi świata... – w życiu do czegoś dochodzą! 

(Refleksje dla młodych i dorosłych po warsztatach filmowych u prof. Krzysztofa Zanussiego, Warszawa 19-23 czerwca 2016)
1.
Młodzi, proszę was – nie przegrajcie życia! 
Zapraszam młodzież do siebie, spotykam się z młodymi, dyskutuję na różne tematy, aby im powiedzieć o najważniejszych sprawach w życiu. Większość ludzi już w młodości przegrywa życie, i to na własne życzenie...! Zawsze wygrywa mniejszość, a są to ludzie rozumni, ciekawi życia, wolni od różnych uzależnień, zdolni do samodzielnego myślenia, ludzie mądrych wyborów, zachowujący dystans do ogólnego nurtu życia. Już w młodym wieku ważne są samodzielne wybory, często wbrew modzie, ogólnym zwyczajom czy ukrytym manipulacjom nieuczciwych ludzi.
Życie to droga przez dżungle, czy przez pustynię, gdzie jest pełno różnych zagrożeń. W dżungli jeden nieopatrzny krok grozi katastrofom. Podobnie na pustyni kto odłączy się od karawany i chce iść własną drogą, ten zginie...! W całym życiu, a szczególnie w młodości, trzeba mieć mądrego i doświadczonego przewodnika, tj. ojca, matkę, nauczyciela, wychowawcę, starszego kolegę – człowieka z doświadczeniem i mądrością życia. Niemądrym, a nawet głupim wydaje się, że można iść przez życie samemu bez nauczyciela życia, bez przewodnika... – taka pokusa dosięga dziś wielu młodych. Nie powtarzaj takich głupich słów jak: wszystko mi wolno, lub do dziewcząt: jesteś tego warta. W programach telewizyjnych, kolorowych gazetach, internecie – kłamią młodym, że są wolni, wszystko im wolno, że mają doświadczyć wszystkiego, m.in. narkotyków miękkich. Proszę was, nie przegrajcie życia!
Każda zła przyjaźń, każda naiwna miłość, każde doświadczenie zmysłowe, każde zakochanie z byle kim i byle jak, każda grzeszna miłość... – to początek życiowej katastrofy. Podobnie, wygórowane ambicje ponad dary natury, ponad zdolności, to życiowe porażki. Zły wybór zawodu to w przyszłości sprawa godna pogardy. Tu nie ma „przebacz”, choć sam to wybrałeś i po latach trzeba przyznać, że sam sobie jesteś winien. Trzeba szukać zdolności w sobie, talentu, obserwować własne odruchy, trzeba pytać Boga i ludzi, co ja konkretnie mam robić w życiu? Należy zapamiętać, że sam talent odnaleziony w sobie w wieku młodzieńczym czy nawet już dziecięcym, jeśli nie jest połączony z pracą, z wysiłkiem i trudem ćwiczenia – nie da efektu ani sukcesu. Osobisty wysiłek, nauka i praca, po latach stają się wartościowe! Często ludzie mniej zdolni, ale bardzo pracowici osiągają wielkość, dochodzą do celu, osiągają sukces. Choć większość ludzi przez brak aktywności osobowej nie osiągają sukcesów. Przeciętni, nie będą ulepszać świata, będą tylko konsumować mądrość, wynalazki i owoce sukcesów innych. Na drodze do rozwoju nie jest ważne co inni o mnie pomyślą – za wyjątkiem nauczyciela – a egoizm, samolubność i nieśmiałość są często ukryte w tremie wobec ludzi.
Każda nauka, praca i zaangażowanie nie znosi połowiczności! Wielki Polak św. Jan Paweł II miał hasło: „Cały Twój”. Nie można tracić czasu na próżne słowa. Staraj się mówić jak najtreściwiej...! Pilnować czasu mówienia w stosunku do siebie i przypominać to drugim, jeśli o tym nie pamiętają. Wszelkie obrażanie się na uwagi innych, nie mają nic wspólnego z inteligencją.
W Europie główny nurt kultury jest ciągle chrześcijański, choć wielu dziś to świadomie ukrywa, pomija i nie dostrzega. To chrześcijaństwo oparte na mądrości krzyża i Ewangelii ciągle naucza, że życie nie jest łatwą drogą do sukcesu, że w życiu musi być wysiłek, praca, a nawet mądre przeżycie czasu przeciwności losu, cierpienia i wierności przyjętym zasadom. Bohaterowie chrześcijaństwa, czyli ludzie święci, najczęściej cierpieli, byli niezrozumiani, a nawet mordowani i nie ulegli zdradzie ideałów, które przeżyli w przekonaniu dla lepszej przyszłości, historii ludzkości i świata. Dlatego, jeśli dziś ktoś obiecuje łatwe życie młodym, życie bez wysiłku, bez pracy, bez trudów, albo celowo was oszukuje, albo chce pozyskać młodych dla swoich lewackich idei. W każdym rodzaju życia, jeśli ma ono prowadzić do sukcesu, nigdy łatwo nie będzie...!!! Jeżeli szukasz tylko przyjemności, łatwości życia, bez pracy i wysiłku – to jest w tym zasadniczy błąd w twoim myśleniu.

2. „Ślubuję ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską, aż do końca życia!”
To słowa przysięgi małżeńskiej. Często ukazuje się młodym fałszywy obraz miłości małżeńskiej i rodzinnej. Nie wolno zakochać się w „Ideałach”, bo każdy człowiek ma w sobie nieskończoną ilość wad. Trzeba to sobie uświadomić i nie oszukiwać się wzajemnie. Wysokie ideały miłości i wielkie oczekiwania sprawiają często rozczarowanie sposobem życia współmałżonka. Stąd często młodzi porzucają współmałżonka i szukają, może nie tyle idealnych osób, co spełnienia „Ideału” wspólnego życia. W małżeńskiej miłości w równej mierze ważny jest element cielesny i duchowy. W jednym i drugim jest proces rozwoju, myślenia o drugim i spełnienia wzajemnych oczekiwań. Pomimo różnych prób zastąpienia małżeństwa innymi związkami partnerskimi... prawdziwą przyszłość, ma dozgonny związek mężczyzny i kobiety i jest on dla dobra małżonków, dzieci i tradycji rodzinnych. Tu ważne jest poznanie przodków, bo dziedziczymy po nich charaktery, naukę i choroby. A dziś łatwiej zapobiegać niż leczyć dziedziczne skłonności do chorób. Czymś bardzo przykrym po wielu latach wspólnego życia w małżeństwie, są słowa męża czy żony: „zmarnowałaś mi życie”!

3.
Małe gesty miłości. 
W życiu wspólnym wszystko zaczyna się od małych gestów dobroci, dobrych słów, pochwały, zauważenie zmęczenia, serdecznego spojrzenia, od drobiazgów, od słów najprostszych, jak dziękuję, przepraszam, życzę ci dobrego dnia. Do tych gestów trzeba ciągle powracać i nimi zaczynać od nowa. Warto zauważyć, że szczerze potrafi uśmiechnąć się tylko człowiek wolny od zła, zaś człowiek pełen pretensji, człowiek uprzedzony czy zastraszony, taki człowiek nigdy się nie uśmiechnie. Oznaką kultury i szlachetności jest patrzenie w oczy rozmówcy. Wolny człowiek patrzy w oczy, a niewolnik patrzy w ziemię. Przyjaciele przy witaniu i pożegnaniu patrzą sobie w oczy. Świat zabiega o ludzi z klasą, z kulturą i z samodzielnym myśleniem. Dobry mąż zawsze poda żonie palto, cham nigdy tego nie zrobi...! Nie mów, czym pani mogę pomóc, bo tym słowem poniżasz ją i uważasz, że jesteś mądrzejszy, ale powiedz, czym mogę pani służyć?! Nie bój się używać słowa „służyć”, korona z głowy ci nie spadnie. Prostak nie będzie mówił słowa służyć, bo jest dumny i pyszny.
Od tego, jakie czytasz gazety, jakie oglądasz filmy czy portale w internecie, z jakimi ludźmi przebywasz, zależy twoje myślenie. Jeżeli są to treści złe, niemoralne, ogłupiające, kolorowe brukowce, żenujące na instynktach ludzkich (tabloidy), pełne przemocy, seksu i pornografii... – to sam w sobie zabijasz wrażliwość ludzką. Niemądre dziewczyny nie umieją dobrać długości spódnicy czy bluzki w biodrach. Biedni ludzie zakładają sobie złote zęby, tatuaże, czy kolczyki do nosa, żeby zwrócić na siebie uwagę, by zrobić wrażenie, by inni patrzyli na nich – to naprawdę mali, głupi i naiwni ludzie.
Zapamiętajcie, tylko człowiek prawdziwie myślący, wolny i dociekliwy świata, dobrze przeżyje własne życie. Trzeba być ciekawym świata i to w  rzeczach bardzo małych, konkretnych, mechanicznych i w rzeczach największych, czyli pytać, jak zbudowany jest kosmos. A zachwyt jest oznaką wolności ducha w człowieku, odnalezienia piękna, harmonii i mądrości stwórcy. Wszyscy mają oczy, a tylko niektórzy widzą rzeczy piękne, dobre i wielkie. Życie ludzkie rozłożone w czasie jest krótkie. Nie można marnować własnego czasu – to prawo odnosi się do wszystkich ludzi, do każdego zawodu i do spraw najważniejszych w życiu, tj. do budowania własnej Przyszłości!
Myślenie ludzi zależy od wielu czynników, od wykształcenia, kontaktów ludzkich, samodzielnego myślenia, ale też od zwykłych okoliczności, m.in. od tego czy dziś świeci słońce. Słońce pomaga ludziom w myśleniu, wpływa na dobre samopoczucie. Trzeba umieć sensownie żyć, czyli robić to, co jest moją Pasją! Wtedy robię to inaczej, z zapałem, sensownie, choćby ta praca nie dawała mi zabezpieczenia finansowego. Młodzież dziś resetuje informacje starszych i ciągle chcą sami urządzać życie według własnego myślenia – to zła pokusa!, bo historia uczy, wychowuje i strzeże od popełniania grzechów naszych przodków.
4. Nowe zawody. 
Dziś niesłychanie postępuje robotyzacja, robotyka, budowanie robotów, które zastąpią człowieka, aby praca ludzka była tania. Dziś szuka się na całym świecie taniej pracy, aby obniżyć koszty produkcji. Tania praca jest obecnie w Chinach i w Wietnamie. W przyszłości będzie mniej ludzkiej pracy, którą zastąpią roboty, nowoczesne maszyny, automaty. Gro ludzi będzie bezrobotnych, m.in. kierowcy tirów, automatyka zastąpi kierowców i ludzi wielu zawodów. Wielu pracowników zastąpi czytnik elektroniczny. Robot będzie m.in. w domu starców, dla obsługi staruszków, do rozmowy z nimi. W tym kierunku pójdzie rozwój świata, jeśli nie będzie kataklizmu. Pewna ilość prac zostanie do wykonania przez ludzi, których komputery nie zdołają zastąpić, takich jak lekarze, pracownicy na roli, pracownicy w organizacji, pracy w przemyśle czy życia społecznego.
5. Dobrobyt w Europie
Nigdy w historii Europy nie było takiego dobrobytu, jak jest obecnie. Wielkich osiągnięć na różnych płaszczyznach życia, nie możemy już sami udźwignąć, dlatego otwieramy się na inne kontynenty. Stąd wymiana międzynarodowa na różnych płaszczyznach, od żywności poczynając, przez przemysł, aż do turystyki. W Europie nie ma już głodu, nie ma niektórych chorób, ludzie żyją dłużej, nie ma granic między państwami. To ułatwia życie, naukę, pracę i szukanie miejsca zamieszkania.
Nie ma zagrożenia życia, a nad bezpieczeństwem czuwają służby międzynarodowe. Choć pełnego bezpieczeństwa nigdy być nie może. Młodzież w Europie ma jak nigdy dotąd dostęp do nauki na wszystkich uniwersytetach świata – oczywiście przy doskonale opanowanych językach. Każdy może wybrać miejsce zamieszkania dla siebie i rodziny. Jest poszanowanie odmienności, koloru skóry, kultury, religii czy poglądów politycznych. Boimy się tylko kataklizmów, terroryzmu, czy ataków hakerów internetowych.
6. Sama nauka, praca i życie wspólne bez zasad etycznych i moralnych nie mają przyszłości! Jestem człowiekiem wierzącym. Przewodnikiem na życie jest dla mnie Dekalog, czyli 10 Przykazań Bożych i mądrość ewangelicznej miłości. Uważam, że jest w nich mądrość, jak postępować, jak żyć, jak się uczyć i pracować, aby życie nie było klęską, aby życia nie przegrać i rozwinąć człowieczeństwo do maksymalnych, a nawet wiecznych wymiarów. Chrześcijaństwo jest gwarantem, że warto podjąć trud nauki, sumiennej pracy i niełatwego życia, bo zwycięstwo przyjdzie wcześniej czy później – wynika to z chrześcijańskiej nadziei na zwycięstwo we wszystkich dobrych sprawach. Zapamiętajcie, że trudne warunki nauki, wysiłek pracy, niełatwe czasy zostaną pokonane, jeśli ludzie mają w sobie chrześcijańską nadzieję. Takiej nadziei nie daje świat, sama nauka i wychowanie bez Boga. Filozofia chrześcijańska była i dziś pragnie być w Europie inspiracją do lepszej przyszłości. Do pełnej troski o osobę ludzką, do nowoczesnych pomysłów na życie, do ukazywania prawdziwych wartości niezbędnych dla pełnego rozwoju osoby ludzkiej i życia wspólnego. Wszelkie prawo, zasady, rozporządzenia w oderwaniu od osoby ludzkiej mogą być szkodliwe dla wspólnego życia. Wynika to z chrześcijańskiej piramidy wartości, w której na szczycie obok Boga jest człowieka, a ludzkie sprawy obok Boskich są najważniejsze. Człowiek odpowiada za własne dzieła, myślenie i wynalazki. Jako przykład to profesorowie, chemicy, którzy w czasie II wojny światowej wynaleźli wyjątkowy gaz dla zagłady i niszczenia wielu tysięcy ludzi. Podczas sądu w Norymberdze za ten wynalazek zostali oni uznani za winnych i skazani na karę.
Chrześcijanie nie uważają dóbr materialnych za najwyższe dobra, są one dla nich narzędziem dla rozwoju osoby ludzkiej i doskonalenia życia wspólnego.  Obecność Kościoła w życiu publicznych Polski, Europy i świata jest dziś konieczna dla zabezpieczenia przyszłości życia ludzkiego i rozwoju życia wspólnego. Główny nurt kultury polskiej jest i pozostanie w chrześcijaństwie. Świat jako Kosmos jest Tajemnicą złożoną z małych ułamków tego, co wiemy o Bogu i o świecie. Religia to duchowe, ale i osobowe obcowanie człowieka z Tajemnicą Obecności Chrystusa w Kościele i świecie. Szacunek do Tajemnicy Boga i wielu tajemnic w człowieku, w nauce, w świecie... jest oznaką kultury i myślenia w osobie ludzkiej. Wiele tajemnic otacza nas we wszystkich...! Nauka, medycyna, polityka, miały wyjaśnić wszystkie tajemnice życia, a spowodowały, że tajemnic jest coraz więcej i nic nie wskazuje na to, by miały być rozwiązane.
Wolontariat dla osób obłożnie chorych, umierających. Tu Polska ma czwarte miejsce w świecie. To sukces ducha chrześcijańskiego w życiu społecznym. To daje ludziom mądrość życia, wzniesienie się ponad moje „małe problemy” i satysfakcję, choć nikt im za to nie płaci.

opracował 
ks. dr Józef Stec
ksjstec@vp.pl

    

wtorek, 29 marca 2016

Talent prze-Kuty na dwoje

Zacznijmy od tego, że święta wielkanocne mają podwójny wymiar. Ten smutny, związany ze śmiercią z Bożego dopustu, męką, smutkiem i ten wesoły, tryskający radością nowego życia, odrodzenia, wiosny.
Świeta tegoroczne miały ten podwójny wymiar nie tylko konfesyjno-historycznym znaczeniu, ale również w tym pojmowanym i odbieranym "tu i teraz". Mieliśmy piękna pogodę, miła domową , atmosferę, ale i rzeczy straszne wokół siebie - zamachy, śmierci, choroby. A mnie ciągle po głowie chodzi zamiar pokazania tego co wspaniałe, prowadzące do zwycięstwa światła nad ciemnością i nie jest to bynajmniej oklepane hasło z wielkosobotniej liturgii. W naszych czasach ludzie, którzy żyją pośród nas i obok prowadzą aktywne życie, są znakomitymi przykładami zwycięstwa nad ciemnotą, zakłamaniem i hipokryzją naszego systemu. Takimi ludźmi, którzy obłaskaliwi codzienność i szaro-burość są Jadwiga i Tadeusz Kutowie, dumni właściciele Teatru Naszego w Michałowicach. http://teatrnasz.pl/


Zdarzyło mi sie niedawno przyjechać z przyjaciółmi na przedstawienie "Naszej Klasy"https://www.youtube.com/watch?v=T_I6jdluHqU. Sala pękała w szwach, a aktorzy dokonywali cudów. Przez kilkanaście lat, kiedy nie widziałem obojga aktorów w akcji, ich talent prze-Kuty na dwoje właściwie się podwoił.

Podziwiać można ich maestrię w dwóch wymiarach. Pierwszy to ten ściśle aktorski, polegający na mistrzowskim wcieleniu się w serię postaci podczas jednego przedstawienia. Czasem widzimy podobne "czary", kiedy ogladamy Cezarego Żaka w "Plebanii", grającego jednocześnie proboszcza i wójta. Ale tu, w teatrze Naszym, nie ma czasu na przerwę i klaps oznajmiajacy cięcie. Tu dokonuje się wcielenie w życie egzeplifikacji wielu sztandarowych postaci naszego społeczeństwa. A w głębi, jakby stanowiąc tło, wieszcząc niczym dziad litewski gra na gitarze Jacek Szreniawa, "Gruby" pełniąc rolę narratora-nienarratora. Całość, to nie tylko samo przedstawienie, ale i to co przed nim i nawet w trakcie. Wchodzenie w aktywne, dowcipne interakcje z widzami, to żywioł aktorów. Nie ma tu nic wymuszonego. Można powiedzieć, ze płynie ten czas w Michałowicach zupełnie innym nurtem. Pełno tu meandrów, zakoli, zbiorników pełnych śmiechu, dialogów, i zabawy nie tylko dla widzów.https://www.youtube.com/watch?v=UH72h1stgK8 Aktorzy bawią się tym, co robią tak mocno i autentycznie, że tak naprawdę to oni powinni płacić swej publicznosci ;).

I tu chciałbym zatrzymać się nad tym, co istotne w życiu aktorskiego małżeństwa. To wszystko, co teraz posiada kształt i nazwę było nieomalże "ścierniskiem" z piosenki braci Golców. Małżeństwo Kutów z pomocą "Bożą i Księdza Kubka", jak pisze w swojej książce pan Tadeusz "To jest nasza Ameryka, czyli krótka historia Teatru Naszego", postawili na realizację marzeń i zrealizowali je w iście amerykańskim stylu. Lubię cieszyć się sukcesami innych, zwłaszcza, kiedy w ich osiągnięcie włożono tyle trudu i nie waham się tu napisać, miłości. Teraz Teatr, to nie tylko scena i restauracja w Michałowicach, to również restauracja Motto http://teatrnasz.pl/o-restauracji/, gdzie również można obejrzeć repertuarowe przedstawienia i zjeść, to co przygotowuje nie tylko aktorka, ale szef kuchni- pani Jadwiga.

Kiedy przyglądam się małżeństwu Państwa Kutów uderza mnie jeszcze jedno. Ci ludzie nie tylko grają, zarabiają, tworzą. Łączy ich nie tylko pasja aktorska, ale spoiwem ich niewątpliwego sukcesu jest miłość. Może,sami nie wiedząc, prowadzą rekolekcje małżeńskie, dla tych, co gdzieś zagubili sens życia we dwoje?

Na stronie You Tube znajdą Państwo szereg filmów z działalności aktorskiej samego Teatru i naszych utalentowanych aktorów. Serdecznie polecam wizytę w Michałowicach tym, którzy potrzebują oderwać się od codzienności, łyknąć humoru, naładować akumulatory i przejść na inne myśli. Z pewnością nikt nie wyjdzie zawiedziony.


https://www.youtube.com/watch?v=yq7VpAUAwV0

Autorką zamieszczonych zdjęć jest Pani Lilianna Sokołowska.
Copyrgiht Teatr Nasz
Zdjęcie: "T.Kuty z Bambo" za Nowinami Jeleniogórskimi nr 28 z 9.07.2013 r, autor D.Antosik

czwartek, 14 stycznia 2016

A w Karkonoszach grasuje...smog

Tu możecie Państwo przeczytać, co dzieje się  w uzdrowiskowej miejscowości, położonej u stóp Karkonoszy... Jeleniogórski radny Rafał Szymański docieka prawdy: skąd taka zadyma w uzdrowisku...?
http://szymanski.jg24.pl/?txt=529
Nie, nie. Nie ma tu ani ciężkiego przemysłu, ani hut, ani elektrowni węglowych. Jest za to głupota, jako kamień wielki wiecznie żywa, jak Lenin z jego dziełami zebranymi.


poniedziałek, 5 października 2015

Ostatni gasi światło

Przeczytałem na jednym z blogów, że zasadniczo zapaści Platformy Obywatelskiej winno jest PiS, ponieważ reprezentuje punktowo zorientowaną na nienawiść politykę, a biedna PO poradzić sobie z takim nawałem nie może, przeszła do defensywy i tam w okopach broni zawzięcie "wartości". Dlaczego? Bo Polacy jako z gruntu ksenofobiczni i nie nowocześni nie potrafią zrozumieć lotności idei i ukrytej jak tygrys, a przyczajonej jak smok dobroci przewodniej siły narodu. Hipoteza stulecia nie przemawia do podobnych do mnie, bo chyba znamy odpowiedź na pytanie: co gryzie, niczym Gilberta Grape'a, Platformę Obywatelską? Moim zdaniem zupełna bezideowość.
Biorąc pod uwagę całą historię tej partii, rzec można, dręczy ją prywata ubrana w pelerynę z pustych obietnic. Przez lata oszukiwała nas wmawiając, że gotowa jest dla nas, obywateli, ponieść wszelkie upokorzenia, że dla obywatela gotowa jest pracować ciężko, nie zważając na śnieg i mróz, pokój zapewniając przedsiębiorcom, a dobrobyt obywatelom.

Posłanka Czernow Zofia jest już na śmietnikach, słupach, tablicach... boję się już nawet otworzyć lodówkę. Posłanka posiadła rzadki dar multilokacji: jest wszędzie i nigdzie zarazem. I chce stan taki na nasz koszt utrzymać. Pani już podziękujemy.
Piotr Miedziński, znany z tego, że jest znany, jak Jola Rutowicz, robi dobre miny do zdjęć. Pan prezes KAAR, który przykleił sobie laury agencji za wieloletnią działalność, promuje się za jej pieniądze wśród jeleniogórzan. Dziwi mnie jedynie to, że znany z awersji do PO ks. Andrzej Bokiej wszem i wobec głosi, że kandydat jest "nasz". Albo Ks. Proboszcz ma złe informacje, albo uległ powszechnej propagandzie, że P. Miedziński jest znakomitym menedżerem. O ile wiem, pan prezes dokazał na razie członkostwa w partii oraz pokazywania się na wspólnym plakacie z Hubertem Papajem. Tym, który lubi ciepłe posady z dużymi apanażami. Jakież to charakterystyczne dla TEJ partii. Jak mawiał Jacek Fedorowicz jako kolega kierownik, ważne, żeby było : a/ dużo, b/ cudze... Członkowie PO serwują nam spektakl skakania sobie do gardeł, obrzucania błotem i wyszarpywania gestów poparcia, jak tytułowy Jerzy Pokój czy Wiktor Marconi, który na ścianie Aniluxu umieścił wspaniały bilbord z zapewnieniem, że udziału w "tym" (czym jest "to" możemy się tylko domyślać) nie bierze.
Po sukcesie Andrzeja Dudy w wyścigu do urzędu prezydenta, jak fala tsunami, zaczął się odpływ wybrańców narodu do innych, krytykowanych wcześniej lub nowopowstałych partii. Przykładem i jednocześnie zawodem jest tutaj Konrad Sikora, który mimo młodego wieku wykazał niesamowitą troskę o swoją karierę. Można zmieniać poglądy, ale rewidowanie światopoglądu ze względu na możliwości zaistnienia w polityce świadczą same za siebie. Rozmawiałem z K. Sikorą nieopodal ratusza przed wyborami samorządowymi, wtedy nie zostawiał na PO suchej nitki, a krytyka obecnego prezydenta miasta była miażdżąca. Teraz... pamiętam jedynie jego apel o uszanowanie jego decyzji. Człowieka szanuję, ale ciągu decyzji już nie potrafię. Pisał też o tej sprawie Konrad Rydzewski analizując rynek polityczny (http://rydzewski.jg24.pl/?txt=26). Grzegorz Stankiewicz, przedsiębiorca, który swój salon zaczął intensywniej reklamować własnym nazwiskiem w lokalnych mediach jest jak K.Sikora kandydatem Nowoczesnej, nie znam bliżej jego programu, ale wiadomości docierające do mnie z sieci świadczą o tym, że może zaproponować o wiele więcej niż inni.

Kolejnym zaskoczeniem jest kandydatura Andrzeja Dobrowolskiego, który startuje z ramienia SLD do Senatu. Szumne hasła lewicy to w wykonaniu tego kandydata, który pracował dla PZPR, dla mnie zupełne pustosłowie. Pamiętam A. Dobrowolskiego jak traktował ludzi, kiedy pełnił funkcje dyrektora generalnego urzędu wojewódzkiego przy Ryszardzie Nawracie... Pan Dobrowolski ludzi miał za zeszłoroczny śnieg, ale zawsze jest jakimś prezesem. To, że prezesuje Fundacji Jerzego Szmajdzińskiego, którego znałem osobiście uważam za "żenujący żart prowadzącego", czyli M. Sekuły-Szmajdzińskiej. Wyraźnie brakuje na listach Roberta Obaza, jako kandydata do Parlamentu.

Paweł Wilk, kandydat na prezydenta Jeleniej Góry, startujący obecnie z 5 miejsca na liście Kukiza, chyba pomylił miejsca i imprezy. Zaskoczył wielu ludzi, którzy głosowali na niego, jako człowieka spokoju i wyważonej opinii. Wczoraj pomaszerował wraz z narodowcami w marszu przeciwko imigrantom (http://www.jelonka.com/news,single,photos,article,60143,p,5#photos). Z miny wnioskuję, że "nie chciał, ale musiał" więc dobrze byłoby usłyszeć jego komentarz na ten temat. Decyzje podjął chyba samodzielnie i dokonał wyboru, który w moich oczach dyskwalifikuje go jako kandydata do Sejmu.

Co z Prawem i Sprawiedliwością? Obecnie dla mnie nie ma innej opcji wyborczej. Mam jednak wątpliwości czy brak na listach kandydatów młodych nie zaszkodzi w przyszłości jej pozycji. Ustawiczne stawianie na weteranów nie jest właściwą drogą rozwoju. Narastająca przepaść pokoleniowa stymuluje zachowania niezgodne z oficjalną linią partii.
Przez pewien czas przyglądałem się krytycznie osobie Marzeny Machałek , by w końcu moje sympatie polityczne przekuć w dołączenie do jej komitetu wyborczego. Zamierzam głosować właśnie na nią, bo obecnie prócz nielicznych nie widzę dla Jeleniej Góry pewnej przyszłości.


autor zdjęcia: Rafał PiotrSzymański

niedziela, 20 września 2015

Noc ciemna Ryszarda z Cieplic

Od lat dziecinnych trawi mnie namiętność, z której się nie spowiadam. Kocham czytać i posiadać książki. Ponieważ warstwa merytoryczna naszych blogów jest monochromatycznie nudna: najczęściej rozmawiamy o polityce, politykach i towarzyszącym im czkawkach, potknięciach i kacach, od czasu do czasu proponuję refleksję innego rodzaju.

Wśród wielu interesujących jeleniogórzan, których historii, myśli i twórczości bliżej nie znamy (Działa stara jak ewangelia zasada, że nikt nie jest prorokiem między swymi) jest również autor ksiązki "Noc" - Ryszard Grzywacz. Autor jest nauczycielem i biegaczem, miłośnikiem gór. Gdy piszę te słowa uczestniczy zawzięcie w Przejściu Dookoła Kotliny Jeleniogórskiej (http://www.przejsciekotliny.org/) opisywanym w książce. Niektórzy uważają, że jest autorem blogującym pod pseudonimem Leon Ścieplic, do których i ja należę (http://leonscieplitz.blog.pl/). W plebiscycie "Gazety Wrocławskiej" na dolnośląskiego SuperNauczyciela zajął 5 miejsce.

O czym jest "Noc"? Przeczytałem książkę jednym tchem śmiejąc się, oburzając i zastanawiając się nad przyszłością Jeleniej Góry. Autor wsiada w taksówkę rozpoczynając metaforyczną podróż po mieście. Między wierszami migają nam postacie obecnego prezydenta miasta - "ostatniego, tak namiętnego, palacza Hirschbergu". Mai Włoszczowskiej - "...najpiękniejszej matematyczki wśród rowerzystek". Reminiscencje związane z naszą mistrzynią przypominają mi nieco historię Adasia Miauczyńskiego ("Dzień Świra") marzącego o swojej dawnej miłości Eli, który dochodzi do wniosku, że w swoim życiu nie ma dla niej miejsca. Widzimy Karkonosza, który spotkany w galerii żegna się łykiem szkockiej, opuszczając coraz bardziej plastikowy świat gór, zabudowywany marketami. Książka obudziła we mnie mnóstwo wspomnień: kościół pijarski, gromonośny proboszcz Kaseja, świąteczna, aromatyzowana pomarańczą atmosfera. Dlatego wstęp autora, który uprzedza czytelnika, że próżno szukać tych miejsc i osób w rzeczywistości realnej jest nieco na wyrost albo jest to zabieg autoironiczny, który powagę tytułu i formy ma ukazać z przymrużeniem oka, ponieważ książka ma jednak formę wycinkowej autobiografii.


Rozpoczynając lekturę sądziłem, że przeczytam poważny ciąg literackich miniatur. Dlatego pojawiające się tu i ówdzie słowa bardziej soczyste z początku mnie oburzyły, aby potem śmieszyć prawie do łez. Autor sprawdza też obycie czytelników mówiąc to o oceanie rodem z "Solaris" S. Lema, a to o koszmarach Beksińskiego, Tomaszewskim, Lupie, Hrabalu... Z drugiej strony nawet czytelnik, nie mający zielonego pojęcia o tych postaciach, z łatwością odnajdzie kontekst korzystając z zasobów sieciowych. Sadzę, że każdy, kto zna choć trochę Jelenią Górę książkę przeczyta z przyjemnością. W sieci napotkałem recenzje "Nocy", którym brakuje jednak punktu odniesienia.

Sam autor pięknie napisał w ksiażce o ksiażkach:
"To książka musi mnie wybrać, nie odwrotnie. Choć uwielbiam stan "po przeczytaniu", kiedy głowa opalizuje od znaczeń i zaczyna zapominać skomplikowane intrygi. Pozostaje tylko destylat złożony z nastrojów, zapachów, kolorów."



Chętnych odsyłam do księgarni. Ja swój egzemplarz kupiłem za 24 zł w Empiku.

Życzę miłej lektury!


piątek, 11 września 2015

Polish Freak Show, czyli pociąg do złotego pociągu

Dopiero co prezydencka akcja 500+ podjęta przez PIS wzbudzała opór i kontrowersje. Dopiero co brakowało Rady Bezpieczeństwa Narodowego oraz rady gabinetowej. PIS zbierał razy za ekonomiczną ciemnotę i opór przez przyjęciem imigrantów. Program obniżenia wieku emerytalnego i podniesienia kwoty wolnej od podatku miał dobić polską gospodarkę. Walka wyborcza na argumenty i memy rozgrzała się prawie do białości... Prezydent miał zostać strażnikiem baldachimu, a kandydatka Szydło wyjść z worka. Lubię niespodzianki i jak na razie mój kraj mnie nie zawodzi przynajmniej pod tym względem. Do dzisiaj myślałem jednak, że politycy nie są nas w stanie zaskoczyć już niczym,... ale jak zwykle nie doceniłem wyobraźni, polotu i fantazji Platformy Obywatelskiej. Otóż dzisiaj premiera ma dokonać premiery nowego programu OGŚ (Ostatni gasi światło). Już niedługo nie będziemy musieli płacić składek ZUS i nastąpi radykalne obniżenie podatków. Ma to kosztować 1/3 polskiego budżetu rocznie (ok. 100 mld zł). Dowiedziałem się, że tylko minister Szczurek dokona tego, czego przed nim nie dokonał nikt (tylko jeden taki wynajdując rower u... Niemca na strychu). Pobierając mniej będzie miał więcej. Takie sztuczki tylko w Polsce! Nie wiem czy planuje pożyczyć powiększającej pompki od Pana Kleksa, czy położy część publicznej kasy przed lustrem, aby nagle stało się jej dwa razy więcej. Podobno na konwencji PO dowiemy się, że przez dwa lata ten wspaniały i wiekopomny pomysł sfinansuje 1500 ton złota, wyciąganego sztabka po sztabce z wałbrzyskiego pancernego pociągu. Stąd podobno takie zaangażowanie resortu siłowego ministra Siemoniaka. Podobno ten pomysł ma wypromować Polskę jako podatkowy raj 1500 razy silniej niż sam pociąg, a pomóc w tym ma prezes NBP dodrukowując kwotę sprzed piwotalnego lustra... o ile prezesem zostanie dożywotnio. Mam prostszą i mniej kosmiczną propozycję: zorganizujmy światową wystawę nonsensu - [b]Polish Freak Show[/b] i pokażmy na co nas stać. Będziemy promować naszych polityków i ich pomysły, a kraje znacznie uboższe w nonsensy, głupotę i absurdy może zakupią kilka licencji jako przeciwwagę do swego, obrzydliwie uporządkowanego, nudnego i nieznośnie normalnego życia. Istnieje też szansa, że wraz z licencjami zakupią samych polityków, a wprowadzony offset pozwoli nam zaopatrywać chętnych w geniuszy politycznej myśli przez długie lata. Czego Państwu i sobie życzę.

niedziela, 6 września 2015

Allach akbar ? cd.

Dziękuję wszystkim komentatorom za wpisy pod wyborem tekstów z poprzedniego postu. Sytuacja okazuje się tak dynamiczna, a Państwa orientacja w temacie tak rozległa, że trudno było mi odpowiadać na poszczególne komentarze. Efektem kuli śniegowej rozprzestrzeniają się coraz bardziej rozemocjonowane dyskusje, wręcz pysków w sieci, gdzie mogę znaleźć nawet nawoływania do eksterminacji wyznawców islamu na swoiście doskonały sposób w komorach gazowych KL Auschwitz... 
Przede wszystkim uważam, że wszystko, co obecnie dzieje się w sprawie imigracji, to porażka państwa, jako struktury, która ma zapewniać bezpieczeństwo, stabilność i pewność. Poziom naszego strachu, czasem wręcz paniki jest tak duży, że wnioski nasuwają się same. Nie słyszę wystąpień premiera polskiego rządu, nie widzę, żeby prezydent uznał za stosowne wzbogacić Radę Bezpieczeństwa Narodowego o nowych członków. Wydaje się, że troski zwykłego obywatela przysłonięte zostały obecnie przez walkę polityczną tak dalece, że chciałbym, aby ktoś na głowy rządzących wylał wiadro zimnej wody, bo wymowa samej wyborczej porażki nie wystarczy. Czyżby najważniejsza była uprawiana w majestacie prawa polityczna prostytucja przez westalki w Sejmie i Senacie? Większość komentarzy niesie w sobie ładunek emocji, które czasem skrajne, nie mogą dziwić. Bo czy dziwnym może być to, że doświadczam jako obywatel naturalnego niepokoju o los najbliższych i mój, o los mojego kraju i kultury w której chcę żyć? Czy nie mamy prawa wymagać od rządzących troski o nasz los. Czy wyrazem tej troski nie jest zapewnienie obywateli, że jesteśmy przygotowani infrastrukturalnie, kapitałowo, legislacyjnie na przyjęcie imigrantów? Czy rząd nie powinien zapewnić nas, że czyni wszystko, aby fala uchodźctwa nie przyniosła do nas kogoś więcej niż ludzi, którzy z przyczyn wojennych muszą walczyć o przetrwanie? Ba, czy nie powinien zrobić wszystkiego, żebyśmy poczuli, że nie są to przedwyborcze obietnice, wyborcza kiełbasa, zwykła ściema? Nie wiem jak Państwo, ale ja nie poczułem się bezpieczniej od narastającej fali panicznej determinacji. Czuję społeczne zagubienie i zaglądając w telewizor chciałbym zobaczyć coś więcej nić częstochowskie dożynki oraz wyjazdowe posiedzenie rządu w miejscu, gdzie diabeł mówi dobranoc.

Ale w końcu czy przyjąłbym imigrantów czy nie?! Tak przyjąłbym, ale pod warunkiem, że państwo zapewni mnie, że podczas pobytu tej wielotysięcznej rzeszy ludzi obcych mi kulturowo i religijnie moja przyszłość nie będzie zagrożona. Tak, przyjąłbym ich w każdej parafii, sanktuarium, ale chcę wiedzieć, że starczy nam tłumaczy i pieniędzy, aby obsłużyć ten proces, moja żona nie będzie zgwałcona a dzieci zmuszane do czytania koranu. Czy to czyni mnie gorszym katolikiem? Czy mogę być nazywany nieczułym ksenofobem? Nie sądzę. Bycie chrześcijaninem nie zwalnia z myślenia. Właśnie Franciszek wskazywał katolikom, że nie są królikami więc rozmnażać się mają  rozumnie. Chcę być humanitarny. Ba, wręcz uważam się za humanistę. Ale nie pozwolę, aby moja wiara, światopogląd zostały wykorzystane przeciw mnie. Mam prawo wygłaszać wątpliwości natury moralnej, mam prawo pytać o przyszłość swojej rodziny i kraju oraz sąsiadów. Mam w końcu prawo do troski o dobro wspólne. Jednak wśród bezliku tych wątpliwości i pytań nie pozwolę, aby nawoływano do eksterminacji, bo to jest po prostu barbarzyństwo. I w tym muszę polegać na służebnych instytucjach państwa, bo sam znam Afrykę z pobytu w Tunezji i Egiptu i to jako odizolowany turysta. Oczekuję więc, że sprawujący władzę zaczną wywiązywać się ze swoich konstytucyjnych powinności i nie będą spychali na mnie obowiązków, za które otrzymują apanaże oraz szereg wartości dodanych, które powodują utratę ostrości widzenia.